22 września 2015

"LIVIGNO FEEL THE ALPS..."

Miało być "gorąco, piaszczyście, oceaniście, wyspiarsko"... jednakże kobieta zmienną jest!
Będzie włosko, górsko, sportowo, rodzinnie, aktywnie i ciekawie! Oto esencja dzisiejszego wpisu. 
Moi Drodzy; Panie i Panowie przed Wami nowa propozycja aktywnego, rodzinnego wypoczynku - Livigno! Królestwo górskie nie tylko dla kolarzy ;)


"Livigno feel the alps..." - hasło reklamowe tej urokliwej miejscowości.
Livigno to jedna z najbardziej renomowanych miejscowości turystycznych we włoskiej części Alp.
Jest wymarzoną miejscowością dla tych, którzy cenią sobie kontakt z naturą, poszukują chwili relaksu, chcą oddychać czystym powietrzem i przy odrobinie szczęścia złapać trochę słońca (pogoda potrafi płatać figla).
Chcąc poczuć się jak w raju, wystarczy spojrzeć na majestatyczną panoramę górską obejmującą łąki i całe połacie zieleni, albo pójść nad jezioro otaczające góry. 


Widok na piękne Alpy oraz centrum miasta

Majestatyczne Alpy o poranku
Jeziora otaczające góry, to we Włoszech codzienność ;) 
Podczas pobytu w tej urokliwej miejscowości możemy całkowicie zapomnieć o naszych czerech kółkach, bowiem komunikacja miejska kursuje tutaj całkowicie za darmo (dobry sposób na obniżenie i tak cały czas dużego ruchu samochodowego) i dociera we wszystkie atrakcyjne miejsca! W okresie letnim funkcjonują dwie linie, a w sezonie zimowym - cztery.
Dla turystów  dostępne są: 124 hotele, 1625 apartamentów, 7 pól kempingowych i 3 agroturystyki. Turystów tutaj bowiem nie brakuje, co widać na zawsze zatłoczonym deptaku.  
Sama natura i jeszcze więcej kwiatów 

Livigno to także raj dla ... zakupoholików, ponieważ leży ono na obszarze strefy wolnocłowej - towary nie są obciążone akcyzą i VATem. Możemy więc "za grosze" kupić perfumy, alkohol, papierosy, benzynę i wiele, wiele innych. Przy wyjeździe znajduje się urząd celny, gdzie dokonuje się "wyrywkowej" kontroli zakupionych towarów (na wszystko są nałożone limity, o których napiszę następnym razem).

Już wkrótce szukajcie wpisów o Livigno związanych ze: sportem, zakupami i ... jedzeniem!


A Ty, byłeś już w Livigno?

16 września 2015

KAWA PO POLSKU...

Ostatnio pisałam o kawach dostępnych we włoskich barach. Dzisiaj przyszła kolej na polskie kawiarnie. 
Prześledziłam ten temat i wiele kawowych propozycji pokrywa się z tymi włoskimi. Nasze, polskie menu charakteryzuje się przede wszystkim kawą po turecku, czyli parzoną, sypaną czy z fusami - jak, kto zwykł ją nazywać; drugim charakterystycznym napojem kawowym jest americano - odpowiednik podwójnego, "rozcieńczonego" espresso. 
Kolejnymi propozycjami są: kawa po wiedeńsku - z bitą śmietaną; oraz podawane w "kubkach gigantach" (tak ich objętość określają Włosi): mocha, latte macchiato, caffe latte i irish coffe


Source: sprawdzilamto.blogspot.com

Dochodzę do wniosku, że Polacy bardziej "delektują" się kawą. Częściej sięgają po te większe rozmiarowo, rzadko sięgając po espresso. Włosi często tego typu kawę (ba, nawet cappuccino!) piją na stojąco w 5 sekund przy barze!  Nie poświęcają 30 minut na wypicie kawy, tak jak my. Dla nas to chwila relaksu ;)

13 września 2015

KAWA... TYLKO KTÓRĄ WYBRAĆ?

Pewnie i Wam nieraz zdarzyło się zamówić kawę nie taką, jakiej byście się spodziewali. Dlatego też, żeby nie popełnić więcej razy tego samego błędu do dzisiaj zamawiałam wyłącznie espresso albo cappuccino. Dlaczego do dzisiaj? Co się zmieniło? Specjalnie dla Was przestudiowałam ten temat i sama wiele się nauczyłam ;) Od dzisiaj bez problemu możemy zamówić taką kawę, jaką chcemy.

Kawy we włoskich barach są bardziej klasyczne.
Ciężko o znalezienie kawy np. z syropem karmelowym czy innymi dodatkami
Włoskie "menu kawowe" odrobinę różni się od tego polskiego. O dziwo jest nieco biedniejsze lub inaczej ujmując sprawę - bardziej klasyczne.
Znane wszystkim espresso, czarne i mocne - klasyk. Stało się jednym z symboli Włoch. Istnieje wiele jego odmian. Można je zrobić zarówno z kawy ziarnistej (świeżo mielonej przez automat) lub tej drobno mielonej.
Caffe' lungo jest słabszym znacznie od espresso naparem podawanym w większym kubku - strumień puszczony z maszyny jest dłuższy.
Wyobrażacie sobie wypić kawę silniejszą niż espresso?! Mnie już serce staje w poprzek, ale odważnym polecam caffe' ristretto - kawa nieco "krótsza" niż espresso, ale za to mocniejsza.
Jeśli jesteśmy już przy mocniejszych kawach, to nie wypada nie wspomnieć o tej wzmocnionej procentami. Ostatnio zdarzyło mi się przez przypadek zamówić caffe' corretto. Jakież było moje zdziwienie po pierwszym łyku! Caffe' corretto to espresso z odrobiną włoskiej grappy lub innym równie mocnym trunkiem.


Klasyczne espresso i klasyczna czerwień ;)
"Mocne" kawy mamy za sobą.Teraz przejdźmy do tych zabielanych, których tutaj także nie brakuje - okazuje się, że mamy w czym wybierać.
Caffe' macchiato to nic innego jak klasyczne espresso z odrobiną zimnego mleka. Podawane w filiżance do espresso.
Cappuccino to caffe' lungo z ciepłym spienionym mlekiem, często posypane czekoladą. Istnieje także cappuccino bez pianki mlecznej. Jest ono podobne do klasyka, ale dodane do niego ciepłe mleko nie jest spienione.
We Włoszech znajdziemy także caffe' a latte - pół na pół kawa i ciepłe mleko oraz caffe' con latte czyli caffe' lungo z odrobiną zimnego mleka.
Jeśli mamy ochotę na coś słodszego i bardziej sycącego możemy zamówić caffe' con panna, czyli caffe' lungo ze śmietaną.
Latem popularne jest caffe' freddo - kawa na zimno oraz granita di caffe', czyli coś pomiędzy sorbetem kawowym a napojem.

Rano zdecydowanie polecam wszystkim espresso  ;)

A Wy, znaleźliście już swoją ulubioną kawę?

8 września 2015

KAWA - JEJ POZYTYWNE I NEGATYWNE WŁAŚCIWOŚCI


"Najpierw kawa, później porozmawiamy."
"Nie zbliżaj się do mnie rano bez kawy." 

Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak często o niej mówimy i myślimy. Niemożliwe wydaje się rozpocząć nowy dzień bez małej czarnej; skutki pominięcia tego porannego rytuału odczuwamy błyskawicznie. Kawa towarzyszy nam w niemal każdej sytuacji - ciężkie poranki, szare popołudnia w pracy i wesołe wieczory z bliskimi. 
Nasza mała czarna zawiera wiele dobrych właściwości, jednak spożywana w za dużej dawce może nam poważnie zaszkodzić. Gdzie jest więc granica? Ile kaw dziennie powinniśmy spożyć, żeby sobie nie zaszkodzić? 



3 kawy dziennie są w sam raz. 
Filiżanka kawy o poranku to dla wielu z nas coś więcej niż tylko przyjemny rytuał. Nie wyobrażamy sobie bez niej dnia, mało to - nie jesteśmy w stanie bez niej sprawnie funkcjonować. 
Zawarte w kawie ok. 80 mg kofeiny (w zależności od rodzaju kawy jej zawartość może się nieco różnić, o tym jednak napiszemy innym razem) to idealna dawka na początek dnia. Kolejną kawę najlepiej wypić tuż przez południem. Ostatnią zaleca się wypić około 15, czyli w godzinach gdy mocno spada poziom koncentracji i odczuwamy senność.  

KAWA I JEJ NIEKTÓRE POZYTYWNE WŁAŚCIWOŚCI
- polepsza pamięć krótkotrwałą 
- polepsza zdolności poznawcze
- zmniejsza ryzyko zachorowania na marskość wątroby
- ułatwia koncentrację
- pozytywnie wpływa na układ trawienny i krążenie
- przyspiesza metabolizm



5 kaw dziennie to zdecydowanie za dużo. 
Przed tobą ciężki dzień, pełen wyzwań, spotkań i stresu? Bez namysłu sięgasz po 5,6 kawę?  
Niestety kawa w takich sytuacjach nam nie pomoże (sięgnij raczej po melisę :)). Nadmierne spożycie kawy może wywołać dekoncentrację, rozdrażnienie, nasilić ból, nadpobudliwość, drżenie kończyn i bezsenność. 
Badania pokazują, że optymalna dawka kofeiny w ciągu dnia to 300-400 mg, czyli około 3-4 kaw.  
Pamiętaj, że kofeinę zawiera także herbata i coca-cola! 

KAWA I JEJ NIEKTÓRE (nie chciałam Was straszyć) NEGATYWNE WŁAŚCIWOŚCI 
- zwiększa uczucie niepokoju i lęku 
- powoduje uzależnienie fizyczne
- utrudnia zasypianie





A Ty, ile kaw dziennie pijesz?

5 września 2015

RZUT OKIEM NA IMIGRACJĘ Z DOŚWIADCZENIA

W polskich (podobnie jak w innych europejskich krajach) mediach od dłuższego czasu rozbrzmiewają newsy dotyczące imigrantów. Na co dzień polityką się nie interesuję i staram się do niej nie mieszać (bo przecież po co niepotrzebnie paplać się w błocie). Jednak to co od jakiegoś czasu dzieje się na arenie europejskiej, docierające do nas informacje kreowane przez media szukające taniej sensacji, wprawiają mnie lekko mówiąc w irytację...

Polska nie ma ŻADNEGO DOŚWIADCZENIA w przyjmowaniu imigrantów z Syrii, Albanii, Afganistanu, czy jeszcze innego kraju afrykańskiego lub azjatyckiego. Nie można więc tych osób porównywać z imigrantami z Ukrainy - jak to się robi w polskich mediach, bo przecież Ukraina i Polska są podobne kulturowo! Nasze wartości i poglądy zacierają się i nie widać między nami większej różnicy. Ukraina to nie Afryka, czy Azja; to nasz sąsiad.

Na co dzień mieszkam we Włoszech, w Mediolanie. Większość z Was powiedziałaby stolicy mody i europejskiego przepychu. Ja powiem - stolicy nielegalnej imigracji... Nie raz jadąc tramwajem czy też metrem zadawałam sobie pytanie " Gdzie ja jestem? W Europie czy afrykańskim buszu?"
I nikt, kto nie zetknął się "w praktyce" z falą imigracji nie jest w stanie mnie zrozumieć. Nie zrozumie tego Polak, żyjący w Warszawie, nie zrozumie tego turysta przybywający do Włoch, Grecji czy Francji, nie zrozumie tego Pan Prezydent czy Pani Premier - na co dzień jeżdżący limuzynami, otoczeni ochroną i posyłający swoje dzieci do prywatnych szkół.

Polacy cieszą się, że pomogą "biednym poszkodowanym" przez wojnę. Organizacje humanitarne zacierają rece, że mogą się przydać, rząd woła: "wybudowaliśmy blaszaki dla uchodźców, jesteśmy gotowi, możemy ich przyjąć i żyć w symbiozie". Nic tylko jedno wielkie HIP HIP HURA! Serdeczne gratulacje, ja już idę zamówić wieniec...

Polska (jak każdy inny europejski kraj) przyjmując imigrantów nie zdaje sobie sprawy, jak nasz kraj może się zmienić. Nie zaraz - teraz, nie za rok, ale za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. (Nie myślicie o sobie, to pomyślcie o swoich dzieciach i wnukach!)
 Nie możemy siebie oszukiwać, że będziemy w stanie to kontrolować, bo nie będziemy - biznes imigracyjny przecież kwitnie! Podobnie jak Włochy, Grecja czy Francja nie będziemy w stanie zwalczać nielegalnej imigracji, będziemy więcej pieniędzy wydawać na pomoc imigrantom (bo tak przecież trzeba, bo tego wymaga od nas Pani z nadwagą w garsonce), więzienia będą przepełnione nielegalnymi imigrantami i nie będzie w nich miejsca dla prawdziwych kryminalistów. Mało?

A co My, jako naród, nasz rząd i cała unia zrobi w następujących przypadkach (przypadki prawdziwe, jakie miały miejsca w krajach dotkniętych już "plagą imigracji"):
-  przybywający do nas muzułmanie zaczną sobie rościć prawo (wręcz obowiązek) do ściągania krzyży w szkołach i innych placówkach publicznych, bo to godzi w ich religię, wyznania i przekonania. Wówczas ksiądz na ambonie czy partia prawicowa nic nie zdziałają.
- co powiemy zgwałconej kobiecie przez imigranta żądnego "rozrywki"? Musimy być dla nich wyrozumiali?
-  jak  w ogóle wyobrażamy sobie nasze porozumienie się? Są przygotowane dla tych osób jakieś specjalne szkoły, kursy, programy?
- czy my w ogóle wierzymy, że do naszego kraju "zagoszczą" tylko i wyłączni imigranci legalnie? Plagi nie da się kontrolować. Hello!
- czy nasze prawodawstwo jest odpowiednio przygotowane na to? Jakoś tego nie widzę.
- co powiemy okradzionej przez imigrantów dwa razy w ciągu pięciu lat rodzinie? Kto im zwróci utracone dobra? "Przykro mi nic nie da się zrobić w tej kwestii."?
- co powiemy pobitemu do nieprzytomności dziecku? Damy pobić drugie, bo Pan Jezus kazał nadstawić drugi policzek?
- jak wytłumaczymy dzieciom bawiącym się na placu zabaw, dlaczego ktoś 10 m. od tego placu został postrzelony?  To u nich normalne?
- kto zwróci kontrolerowi biletów odciętą rękę, tylko dlatego, że zapytał się w pociągu czy ma bilet za 2,5 €?  Państwo czy podmiot zatrudniający?
I to nie jest czarny scenariusz, to nie jest film akcji czy serial kryminalny. To jest Moi Drodzy szara codzienność Państw nieudolnie zmagających się z falą imigracji z Azji i Afryki. Tak jest u nich, tak będzie i u nas. Nie oszukujmy się, że Ci ludzie przystosują się bo przecież są w POLSCE. (Większość z nich nie ma bladego pojęcia czy Polska to kraj, miasto, wioska czy po prostu jakaś rzecz). Oni nie ustawią się w kolejce do Urzędu Pracy, nie nauczą się polskiego i nie przystosują się do nas. Podarowana im zgrzewka wody zostanie wyrzucona na tory, a podarowany sok z 15% zawartością cukru wyląduje w śmietniku.
Jestem i będę przeciwniczką przyjęcia tego typu imigrantów (bo o uchodźcach nie ma mowy) do Polski. Dziwię się, że nasz rząd jest taki przepraszam za wyrażenie ślepy, żeby nie widzi żadnego problemu. Organizacje humanitarne chcą pomagać? Niech pomagają biednym Polakom (których przecież nie brakuje) albo niech doraźnie pomaga poszkodowanym w ich kraju.

Polska to nie tylko tu i teraz. Polska to także nasze PÓŹNIEJ! Polska to nasze dzieci i nasi wnukowie! Zastanówmy się czy chcemy, żeby nasz kraj upodobnił się do tego, w którym 60% populacji to imigranci... Ja się na taką Polskę nie godzę!

My obligujemy się pomóc Unii, a kto nam pomógł w walce z rosyjskim tygryskiem, jak poświęcaliśmy nasze dobro na rzecz Ukrainy? Do dzisiaj ponosimy bolesne straty, a od 1939 nic się nie zmieniło. Wszyscy się boją rosyjskiego tygryska i niemieckiego aniołka.
Zastanówmy się kto nam pomoże, jak będziemy w potrzebie?  Chętnych do pomocy nie widzę...


28 sierpnia 2015

PALAZZO DUCALE

Ten niepowtarzalny pałac już z zewnątrz zachwyca nas swoją niesamowitą lekkością i elegancją.
Zbudowany został już w IX w. jako rezydencja dożów. Aż po wiek XVI słynni architekci przebudowywali go wielokrotnie, nadając mu swój obecny wygląd. 
Pałac Dożów z zewnątrz
source: wikipedia.org
We wnętrzach pałacu do dnia dzisiejszego zachowały się wspaniałe salony z ich oryginalnym wystrojem, meble, dzieła malarskie i rzeźbiarskie.
Bogato zdobiona Porta della Carta (1442 r.), wykonana przez mistrzów z rodziny Bon, prowadzi na dziedziniec, pośrodku którego stoją dwie piękne brązowe cembrowiny z XVI w. 
Porta della Carta
source: wikipedia. org
Po lewej stronie ciągnie się portyk Foscari. W przyległym doń dziedzińczyku Senatorów leżą schody Gigantów, biorące swą nazwę od dwóch olbrzymich posągów - Marsa i Neptuna.
Schody Gigantów
source: wikipedia.org
Na podeście u szczytu schodów miały miejsce ważne uroczystości: koronacja nowo wybranego doży przy udziale ludu i dygnitarzy Republiki, witanie znakomitych gości oraz ambasadorów obcych państw.
Na pierwszym piętrze ciągnie się szereg dużych sal o wystroju głównie z XVI w. Nie brakuje tutaj arcydzieł mistrzów malarstwa weneckiego. Jedne z najciekawszych to sale Pinakoteki, stanowiące ongiś część apartamentów prywatnych doży.

Na drugim piętrze znajdziemy: Sala delle Quattro Porte (Sala czterech drzwi) zdobna we freski Tintoretta i płótno Tycjana, przedstawiające Dożę Antonio Grimaniego klęczącego przed Wiarą; Sala Kolegium o pięknym plafonie udekorowanym malowidłami Veronesa; Sala Senatu z dekoracją pędzla Tintoretta (na suficie Wenecja królowa morza); ozdobiona przez Veronesa; Sala Rady Dziesięciu, w której urzędował organ władzy czuwający nad bezpieczeństwem państwa, toteż prowadzący procesy za przestępstwa natury politycznej; Sala della Bussola, zawdzieczająca swą nazwę podwójnym, rogowym drzwiom (w niej skazańcy i więźniowe polityczni czekali na przesłuchania). 
Piętro wyżej mieszczą się Sale Zbrojowni, wykorzystywane przed XIV w. również jako więzienie. Można w nich obejrzeć kolekcję broni nie będącą zbiorem militariów różnego pochodzenia, lecz nader rzadką kolekcją broni paradnej i turniejowej, a nadto broni nadającej się do natychmiastowego użycia w razie konieczności obrony pałacu. Znaczna jej część pochodzi z XV i XVI w. 
Schody Cenzorów wiodą na pierwsze piętro, gdzie leży Sala del Maggior Consiglio, czyli miejsce zebrań Wielkiej Rady, najważniejszego organu władzy w Wenecji. Ma 54 m długości, 25m szerokości i 15,40 m wysokości. Zniszczona przez pożar w 1577 r., została odbudowana przez Antonio Da Ponte i udekorowana scenami ilustrującymi chlubne zwycięstwa Republiki Weneckiej.
Sala del Maggior Consiglio
source: wikipedia.org


26 sierpnia 2015

BASILICA DI SAN MARCO

Bez wątpienia Bazylikę św. Marka możemy uznać za najpiękniejszą, najbardziej różnorodną stylowo i idealnie komponującą się w architekturę całego Placu. Od lat przyciąga tłumy turystów, ustawiających się w kolejkę już wczesnym rankiem, żeby podziwiać jej piękno. Przejdźmy jednak do krótkiego opisu.
Bazylika św. Marka
source: wikipedia.org
W roku 828 z egipskiej Aleksandrii sprowadzone zostały do Wenecji szczątki św. Marka Ewangelisty. By dać godne schronienie tak cennej relikwii Wenecjanie zdecydowali o budowie świątyni, która miała także stać się symbolem wielkości miasta.


W ten sposób etapami, poprzez wiele stuleci (głównie od XI do XV w.), powstawała budowla nosząca na sobie nie tylko ślady stylów z różnych epok, ale również różnego pochodzenia: złoto bizantyjskich mozaik, gotyckie iglice, romańskie łuki pełne i typowo islamskie kopuły. Tworzą razem niepowtarzalną całość jakoby na znak wyjątkowej i niepowtarzalnej Wenecji...

Przedsionek Bazyliki
source: wikipedia.org
Fasada składa się z dwóch poziomów olbrzymich arkad. Poziom niższy to pięć portali przedzielonych romańskimi w stylu kolumienkami i płaskorzeźbami. Nad arkadą głównego wejścia widnieją cztery rumaki z brązu. To kopie słynnych oryginałów z pozłacanego brązu, (obecnie w Museo della Basilica), które w 1204 r. przywiózł z Konstantynopolu doża Enrico Dandolo i które są prawdopodobnie dziełem greckim z IV w. p.n.e.
Rumaki z brązu
source: wikipedia.org 
Przy prawej bocznej ścianie bazyliki, na rogu z Pałacem Dożów, umieszczono porfirową grupę rzeźbiarską tak zwanych Tetrarchów, dzieło syryjskie z IV w.
Tetrarchowie
source: wikipedia.org
Portal główny prowadzi do przedsionka bazyliki, w którym lśnią mozaikami sklepienia i czasze kopułek. Bodaj najpiękniejsze spośród nich przedstawiają Epizody z Księgi Rodzaju (XIII-XIV w.).  Wnętrze na planie krzyża greckiego, o trójnawowych ramionach, posiada w górnej kondygnacji emporowe obejście dla kobiet.

Posadzka i ściany wyłożone są w całości mozaikami, ilustrującymi Życie Chrystusa i Życie św. Marka. Wśród morza mozaik lśnią typowo bizantyjskie w stylu, na złotym tle, mozaiki wykonane przez mistrzów weneckich XII-XIII w. Są tu także kompozycje z epok późniejszych, jak chociażby na ścianie fasadowej, wg kartonów Tintoretta. Najstarsze, bo sprzed 1000 r. widnieją między oknami apsydy, a dominujący nad nimi Chrystus jest dziełem z XVI w.
Mozaiki
source: wikipedia.org
Prezbiterium od nawy głównej oddziela lektorium, ozdobione 14 posągami autorstwa braci Dalle Masegne (XIV w.).
14 posągów
source: wikipedia.org
Przed lektorium stoją po jednej stronie podwójna ambona z XIV w., a po drugiej tak zwana ambona Relikwii. W suto zdobionym ołtarzu głównym przechowywane są szczątki doczesne św. Marka. Za ołtarzem znajduje się słynny Złoty Ołtarz, arcydzieło sztuki złotniczej, wykonany ze złota, kamieni szlachetnych i emalii z okresu od X do XIV w. Na środkowej emalii został przedstawiony Chrystus z Ewangelistami, na innych Apostołowie, Matka Boska i Prorocy.
Złoty Ołtarz
source: wikipedia.org
W lewym transepcie, z prawej strony, widnieje otaczana wielką czcią Madonna Nikopejska (Matka Boska Zwycięska), ikona bizantyjska prawdopodobnie z X w., przywieziona do Wenecji z Konstantynopola w 1204 r. przez powracających z krucjaty krzyżowców. Z tego samego transeptu przechodzi się do kaplicy Madonna dei Mascoli oraz do kaplicy św Izydora, pokrytych wspaniałymi mozaikami.

Z prawego transeptu przechodzi się do skarbca, bogatego w bizantyjskie wyroby złotnicze, w których większą część również przywieźli krzyżowcy w 1204 r. W prawej nawie znajduje się wejście do czternastowiecznej kaplicy chrzcielnej. Na środku zdobna w marmury i mozaiki chrzcielnica projektu Sansovina. Z przedsionka bazyliki wchodzi się do Museo Marciano i na wychodzący na plac taras z Rumakami.

Dodatkowe informacje: 
Godziny otwarcia: 
Bazylika: 9.45-17.00 / niedziele i dni świąteczne: 14.00 - 17.00 (wstęp darmowy)
Muzeum św. Marka: 9.45 - 16.45 (wstęp 4 € )
Złoty Ołtarz: 9.45 - 17.00 / niedziele i dni świąteczne: 14.00 - 17.00 (wstęp 2 € )
Skarbiec: 9.45 - 17.00 / niedziele i dni świąteczne: 14.00 - 17.00 (wstęp 3 € )

- Na terenie Bazyliki obowiązuje odpowiedni strój 
- Do Bazyliki nie można wchodzić z walizkami, plecakami i dużymi torbami 
- Na terenie Bazyliki obowiązuje zakaz fotografowania i filmowania